Wtf is PigOut?

Według słow­nika idio­mów “pig out” ozna­cza roz­pa­sa­nie i obżar­stwo. W rze­czy­wi­sto­ści te słowa od kilku lat nabie­rają zupeł­nie nowego zna­cze­nia. PigOut to nie­skrę­po­wana radość i afir­ma­cja życia. PigOut to skłon­ność do prze­je­cha­nia kil­ku­set kilo­me­trów tylko po to, aby zjeść w ulu­bio­nej knaj­pie. PigOut to uwiel­bie­nie popkul­tury. Wieczna zajawka grami, fil­mami, książ­kami i muzyką. PigOut to miłość do podróży i pró­bo­wa­nia nowych rze­czy. PigOut to wszystko to, co daje fun.

Kim jestem?
Kole­siem z poko­le­nia, które musiało przejść 8 lat pod­sta­wówki i nie znało pytań matu­ral­nych na pół roku przed egza­mi­nem, czyli stary jak węgiel i oszczę­dzony przez gim­bazę. Od mniej wię­cej dekady rezy­duje w War­sza­wie, gdzie za dnia jestem przy­kład­nym kor­po­lud­kiem, a wie­czo­rami ścią­gam cho­mąto, sia­dam przed kom­pem i robię inter­nety. Naj­bar­dziej lubię week­endy, potrójne bur­gery, popkul­turę, podróże i dar­cie łach z ota­cza­ją­cej nas rze­czy­wi­sto­ści. I o tym wła­śnie piszę. Zaczy­na­łem jako młody gniewny, ale po dro­dze doszła Madzia (pra­wie żona), Chur­chill (pies) i Bren­do­nek (syn), więc obec­nie tek­sty ostre jak papryczka chili, prze­kła­dam porad­ni­kami w stylu: “Jak zmie­nić pie­lu­chę, gra­jąc rów­no­cze­śnie w Fifę?”. 

Dokąd zmie­rzam?
Jako auto­rowi tek­stów, nie­zmien­nie zależy mi na dostar­cza­niu ory­gi­nal­nych tre­ści, które bawią, a nie męczą. Jako wła­ści­ciel marki “PigOut”, nie obra­ził­bym się, gdy­bym przy oka­zji zaro­bił na tym miliony monet. W końcu Lewy też gra za pie­nią­dze, a nie lajki 😉

Do tej pory byłem wie­lo­krot­nie cyto­wany przez naj­więk­sze por­tale intern­towe, pisa­łem do gazety, poja­wi­łem się radiu, wyda­łem książkę, a kilka moich tek­stów stało się vira­lami. Cał­kiem faj­nie, ale idę po wię­cej

 

Jeśli masz pyta­nia to napisz: pigoutbox@gmail.com

 

Współ­pra­co­wa­łem z:

 

 

Pig icon made by Fre­epik from www.flaticon.com