popKULTURA, Wysypisko

Sylwester 2017– recenzja by PigOut

06/02/2018

Wczo­raj Bren­do­nek zapo­dał nam taki kon­cert syl­we­strowy (od 16 do 3:30), że nie byłem w sta­nie odpo­wied­nio sku­pić się na kon­ku­ren­cyj­nych kon­cer­tach #TVP #TVN #POLSAT, ale z tego co widzia­łem było iden­tyko jak w zeszłym roku, więc tamto pod­su­mo­wa­nie nadal aktu­alne. Kilka przemyśleń:

  • Jak to się stało, że Kur­ski wpu­ścił na swoją scenę Niemca? Prze­cież to się nie godzi! Już tłu­ma­czę. Otóż Pol­ski rząd fak­tycz­nie zgło­sił się do Niem­ców po repa­ra­cje wojenne, ale Angela Mer­kel powie­działa, że nie ma chuja we wsi i kasy nie da, z dru­giej strony też ma już dość tego cią­głego męcze­nia buły o odszko­do­wa­nie, więc kra­kow­skim tar­giem zapro­po­no­wała, że da nam Modern Tal­king na wyłącz­ność… a w zasa­dzie pół Modern Tal­king, bo Tho­mas i Die­trich od 20 lat mają kosę jak Legia z Lechem. Po pro­stu mamy wybrać jedego i spier­da­lać. Zgo­dzi­li­śmy się na Tho­masa i tym spo­so­bem “Jomaha Jomaso” będziemy słu­chac do zajebania
  • Koleś od Despa­cito nie zaro­bił uczciwe tych 400 koła. Poje­chał z play­backu. I to dwa razy! Mam nadzieję, ze Kur­ski wpi­sał w kon­trakt małym drucz­kiem, ze zanim gościu dosta­nie szmal do łapy, musi wcze­śniej odsnie­żyć mu pod­jazd. Jeśli nie, to się sfrajerował.
  • Tytuł arche­ologa wie­czoru zdo­bywa Pol­sat za odko­pa­nie Ven­ga­boys, Den­zela i ich Troje. Cze­ka­łem w napię­ciu, czy zaraz nie wysko­czy Eij­fel 65 z “am blu dabudi dabuda…” albo cho­ciaż Aqua z “Bar­bie world”. Nie­stety  Kur­ski też głę­boko kopał, bo osta­tecz­nie doko­pał się aż do Limahla, ale kuźwa “Never Ending story” to Ty sza­nuj… cho­ciaż do końca nie było pewne, czy Limahl dożyje do dru­giej zwrotki (+10 za fryzurę)
  • Scena Pol­satu wyglą­dała jak odbyt. Czarna kro­peczka i różowa, pomarsz­czona obwódka, przy­pa­dek? Przy­naj­mniej od początku było jasne, skąd wzięli “artystów“

  • Zenon Mar­ty­niuk to Wal­de­mar Paw­lak pol­skiej pio­senki. Kropka.
  • Tytuł prze­grywu wie­czoru zdo­bywa koleś, który pod sceną w War­sza­wie cho­dził prze­brany za paczkę kabanosów. [*]
  • W Zakopcu wsy­tą­pił Bajer Full z hitem “Maj­teczki w kro­peczki”. Pro­wa­dzący zapo­wie­dział ich tak: “Przed pań­stwem ulu­biony zespół chiń­czy­ków -> Bayer full”. Dziś rano obdzwo­ni­łem 2 miliony Chiń­czy­ków i żodyn nie koja­rzył Bayer Full. Mit obalony!
  • Ran­king naj­bar­dziej nie­po­ko­ją­cych wyko­nów wieczoru:

4. Ania Wyszkoni “Fre­edom“
3. Maryla Rodo­wicz “Jakieś dzi­wa­dło na nutę Ric­kiego Mar­tina“
2. Rafał Brzo­zow­ski “Nosa nosa” — brzmiało to mniej wię­cej tak “AI SE TU PEGO ODOWJDLDWBDWJK
1. Piotr Kupi­cha “Baila” — począ­tek miał jak Esmer­lada Godlew­ska w kolę­dzie “We mnie już pływa świa­tęczny karp”, czyli nie wia­domo było, w jakim języku śpiewa. Dopiero “Baila morena” wyjaśniło.

  • Naj­dziw­nie­szy moment wie­czoru: Jak na scenę w War­sza­wie (TVN) wyszła Dona­tella Ver­sace i zaczęła napier­da­lać na tam­bu­ry­nie. Dopiero po chwili wje­chał pasek z pod­pi­sem i oka­zało się, że to Kayah
  • W tym roku zabra­kło śnież­no­bia­łych zębów Pia­ska, ale tę lukę bar­dzo dobrze wypeł­nił Ben­ja­min Krzysz­tof Ibisz, który zaszo­ko­wał nie tyle samą bia­ło­ścią swo­ich kłów, co ich ilo­ścią. Ile nor­malny czło­wiek powi­nien mieć zębów? 32? Krzy­siek tyle ma w samej gór­nej szu­fla­dzie. Jak tra­fi­cie gdzieś powtórkę, to koniecz­nie zwróć­cie uwagę. Pan ząbek

  • Agnieszka Chy­liń­ska popier­da­lała na sce­nie zgar­biona jak dzwon­nik z Notre Dame. I to nie był pierwsz raz. WTF Aga? Dysk wypadł?

  • Narze­ka­łem, że wszy­scy walą z play­backu… wtem na scenę wbija Urszula z 3 pro­mi­lami i jedzie na żywo. Nawet Ser­gio Ramos w nagor­szych cza­sach nie prze­strze­lił tak kar­nego, jak ona tona­cji. W dodatku zapo­mniała tek­stu (chcesz usły­szeć słowa, to sam je sobie wymyśl). Jed­nak play­back nie jest znowu taki najgorszy.
  • Nagrodę za naj­lep­szą sty­lówkę, zło­żoną z darów dla powdzian zdo­by­wają ex aequo Marylka, Mar­ga­ret, Matka Stif­flera i Michał Szpak. Marylka tę koronę to ponoć tuż przed samym wystę­pem na olx wyrwała (“Będziesz błysz­czej jak Bijonse” krzy­czał opis). Nagroda publicz­no­ści tra­fia do Ewy Far­nej za dosko­nały cosplay Gene­rała Baisona ze Street Fightera.

  • Zaora­nie wie­czoru: Jak na scenę w Zakopcu wszedł Kur­ski i podzię­ko­wał Kra­jo­wej Radzie Radio­fo­nii i Tele­wi­zji za doje­ba­nie gigan­tycz­nej kary tefa­łe­nowi, dzięki czemu TVP miało zaje­bi­sty budżet na zor­ga­ni­zo­wane tak wspa­nia­łego syl­we­stra, wypeł­nio­nego po brzegi wystę­pami gwiazd XD. Rów­no­le­gle na scenę w War­sza­wie weszła pani pre­zy­dent Hanna Gron­kie­wicz Waltz i podzię­ko­wała licz­nej publicz­no­ści, za to, że chciało im się w ogóle pofa­ty­go­wać na takie gówno, po czym dodała “Za hajs z kamie­nic baluj! Bhawo ja!“
  • Boha­ter wie­czoru: Norbi. Może­cie się śmiać z typa, ale on ma świa­do­mość, że gra zna­czo­nymi kar­tami, przez co stara się 10 razy moc­niej niż inni. Wszy­scy blaza na maksa, a ten ska­cze, biega, napier­dala. Poza tym inni dostali za występ pie­nią­dze, a on zgo­dził się roz­krę­cać publikę w Zakopcu za 2 kostki masła… z czego jedną roz­dał. Norbi masz mój szacun!
  • Kropkę nad “i” mojej migreny posta­wił Pol­sat, wpusz­cza­jąc na scenę Braci Pier­do­lec (krejzi, krejzi is maj lajf). Jak ja ich kurwa nienawidzę!

A to widziałeś?