popKULTURA

Książki pod choinkę

20/12/2017

Część z was zapewne nadal jest w głę­bo­kiej dupie, jesli cho­dzi o pre­zenty, a od dzi­siaj misja pt. “byle zdą­żyć przed świę­tami”, dodat­kowo się kom­pli­kuje, bo szanse, że towar zamó­wiony w necie doj­dzie przed wigi­lią, spa­dły już do zera! Naj­wyż­szy czas akty­wo­wać plan B, czyli ogar­nąć fanty sta­cjo­nar­nie. Co jest naj­lep­szym pre­zen­tem pod słoń­cem? Pie­nią­dze ofcors, ale je odrzu­camy, bo sami mamy mało. Na dru­gim miej­scu pla­sują się drony, elek­tryczne desko­rolki i kamerki 4K. Nie­stety je też musimy odrzu­cić, bo #drogo w ^^uj. Zostaje opcja nr 3, czyli hehesz­kowe koszulki… z tym, że sta­cjo­nar­nie można kupić co naj­wy­żej te z napi­sem “Sex Instruk­tor”, czyli żart, który nie był śmieszny nawet 10 lat temu. Odrzu­camy. Dalej są gry i filmy w ste­el­bo­okach, ale tu aku­rat zacho­dzi duże ryzko, że zdu­blu­jemy kolek­cję… poza tym drogo, więc odrzu­camy. Zostają książki… i tego się trzymamy.

Nie­stety z książ­kami jest ten pro­blem, że jak czło­wiek kupuje je pod pre­sją, to z miej­sca doznaje amne­zji i nie potrafi sobie przy­po­mnieć ani jed­nego senow­nego tytułu i nazwi­ska autora, więc w panice bie­rze to, co leży aku­rat na wysta­wie, czyli Porad­nik Per­fek­cyj­nej Mał­goni Roze­nek, albo jeden z tysiąca paź­dzie­rzy popeł­nio­nych przez Beatę Paw­li­kow­skią. Nie rób­cie tego, nie tędy droga. Znaj­cie moje cham­skie serce i łap­cie listę pew­nia­ków, które ura­tują święta. Grin­chom mówimy NIE.

📖Dla fanów Sci-fi — LIMES INFERIOR” Janusz A. Zaj­del 
Naj­lep­sza pol­ska książką ever (nie licząc “Wiedź­mina”), abso­lutny kla­syk i must have na każ­dej półeczce. Kropka. Niby lekka i krótka, ale cho­ler­nie ory­gi­nalna i z podwój­nym dnem.

📖Dla ludzi, któ­rzy lubią poczuć dys­kom­fort psy­chiczny — “DZIEWCZYNA Z SĄSIEDZTWA” Jack Ket­chum
Z jed­nej strony rew­la­cyj­nie się to czyta, z dru­giej histo­ria jest tak mocna, że zrobi wam się nie­do­brze, a Jacka Ket­chuma uzna­cie za cho­rego pojeba. Polecam.

📖Dla gim­bu­sów — ARTEMIS” Andy Weir
Nówka sztuka od autora “Mar­sja­nina”. Tym razem zamiast kole­sia, który hoduje ziem­niaki na Mar­sie, dosta­jemy dzie­wu­chę, która spawa na Księ­życu. I mówiąc “spawa” wcale nie mam na myśli buli­mii, a kla­syczny pal­nik i tego typu tematy. Podob­nie jak w “Mar­sja­ni­nie”, znowu jest dużo smacz­ków, wsta­wek (pseudo)naukowych i żar­ci­ków, acz­kol­wiek intryga im dalej w las, tym bar­dziej nacią­gana. Ot taka mło­dzie­żowa przy­go­dówka osta­tecz­nie z tego wyszła. Nie­mniej jed­nak, Hol­ly­wood kupiło już prawa do ekra­ni­za­cji, więc jesz­cze o “Arte­mis” usłyszycie. 

📖Dla entu­zja­stów podróży i fanów popkul­tury — PRZEZ STANY POPŚWIADOMOŚCI” Jakub Ćwiek
Popu­larny pisarz, znany blo­ger, dzien­ni­karz z wyro­bio­nym nazwi­skiem i jesz­cze kilka osób, wpa­daja na genialny pomysł, żeby ude­rzyć do HBO i wydaw­nic­twa SQN z pro­po­zy­cją zaspon­so­ro­wa­nia im wyjazdu do USA, po miej­scach zna­nych z fil­mów i seriali (m.in. Rocky, Wal­king Dead, Ban­shee, Ave­nen­gers, Fila­del­fia), a w zamian obie­cali, że napi­szą rela­cję z tej podróży i skręcą kilka fil­mi­ków na jutuba. I wyobrź­cie sobie, że HBO i SQN na to przy­stali i fak­tycz­nie dali im ten hajs, a oni póź­niej naprawdę napi­sali z tego real­cje. I o tym wła­śnie jest ta książka. Nie­na­wi­dzę ich za to, bo sam mia­łem taki pomysł #zło­dzieje, ale muszę oddać, że książka wyszła rześko. Jest lekka, momen­tami zabawna, ma mnó­stwo smacz­ków i pokul­tu­ro­wego mię­cha, a co naj­gor­sze, po jej prze­czy­ta­niu, chce się wszystko rzu­cić i wyje­chać do USA… a tam wyna­jąc kam­pera i sru w długą przez route 66. Jesz­cze bar­dziej ich nie­na­wi­dzę za to, że udało im napić z Jac­kiem Ket­chu­mem (tym fre­akiem od “Dziew­czyny sąsiedz­twa”) i to w barze, który należy do ojca Lady Gagi. Nawet Łukasz Jakó­biak by sobie lepiej tego nie zwi­zu­ali­zo­wał. Zazdro 500. 

📖Dla prze­gry­wów, któ­rzy dojeż­dzają do roboty komu­ni­ka­cją miej­ską i ziom­ków, któ­rym znu­dziło się czy­ta­nie ety­kiet Dome­stosa pod­czas posia­dó­wek na tro­nie — “ŚWINIA RYJE W SIECI” PigOut,… czyli ja
Po pierw­sze dla­tego, że jest zabawna (przy­naj­mniej tak ludzie mówią, a ja im wie­rzę), po dru­gie, bo potrze­buję kasy (Bren­do­nek is coming), ale mam za dużo god­no­ści, żeby urzą­dzać zrzutki a’la Kijow­ski 😉

📖Dla gra­czy, ner­dów i pra­wicz­ków — WOJNY KONSOLOWE” Blake J. Har­ris
Prze­ko­zacka histo­ria o woj­nie technologiczno-marketingowej pomię­dzy Nin­tendo i Segą. Sza­lone lata ’90 (’80 też) i mnó­stwo, ale to mnó­stwo mię­cha, a całość napi­sana, jak naj­lep­szy thril­ler. Poza tym zaje­bi­ście wyj­ściowe wyda­nie. +50 do sty­lówy półeczki gwarantowane.

📖Dla janu­szy sportu — MIKE TYSON. MOJA PRAWDA” autor widmo
Olej­cie wszyst­kie bio­gra­fie napi­sane rów­no­waż­ni­kami zdań, trak­tu­jące o spor­tow­cach, któ­rzy są dopiero w poło­wie kariery #Ney­mar #Messi #CR7#Lew­na­dow­ski. To są popier­dołki. Tyson to zupeł­nie inna para kalo­szy. Kom­pletna histo­ria o kole­siu, który prze­szedł drogę od zera do naj­więk­szego bok­ser­skiego mother­fuc­kera, po czym wcią­gnął nosem pół milarda dola­rów i znowu zarył dynią w dno. #Tyle­Prze­grać. I kiedy już wyda­wało się, że będzie musiał żreć gruz i spać pod mostem, nie­spo­dzie­wa­nie dostał epi­zod w “Kac Vegas” i znowu karta się odwró­ciła. Przy oka­zji jest to kolejna pozy­cja w epic­kim wyda­niu. SQN robi­cie to dobrze. 

📖Dla fanów thril­le­rów, sen­sa­cji i serialu Home­land — PIELGRZYM” Terry Hayes
900-stronicowa locha, która wciąga niczym cho­dze­nie po rucho­mych pia­skach. Szpie­dzy, ter­ro­ry­ści, mor­der­stwa, ataki bio­lo­giczne, etc. Gene­ral­nie wąt­ków od cho­lery, ale wszystko per­fek­cyj­nie łączy się w całość. Nie wiem ile lat autor poświę­cił na rese­arch, ale odwa­lił kawał dobrej roboty #gratki. Olej­cie Mroza, bierz­cie “Piel­grzyma”. Nic lep­szego w tej kate­go­rii nie znajdziecie.

📖Dla fanów fan­tasy i “Gry o tron” — DROGA KRÓLÓW” Bran­don San­der­son
Cegła grub­sza niż ency­klo­pe­dia Brit­ta­nica, ale ponoć sam miód. Ponoć, bo sam jesz­cze nie prze­brną­łem, ale zaufane źró­dła dono­szą, że urywa dupę. Bierz­cie, śmiało, osta­tecz­nie to i tak nie dla was (iksde).

📖Dla fanek Doroty Sze­lą­gow­skiej, dziew­czy­nek, które lubią w robótki ręczne i chłop­ców, któ­rzy podej­rze­wają, że są nie­ślub­nymi synami Adama Sło­do­wego — MAJSTERKI
Maj­sterki, to 3 uro­cze bia­ło­głowe, które pro­wa­dzą fan­pejdż i kanał na jutu­bie o recy­klingu… wróć o samo­dziel­nym robie­niu róż­nych rze­czy (DYI) z innych rze­czy, które mamy aku­rat pod ręką. Ksiązkę dosta­łem, bo jestem sław­nym blo­ge­rem 🙂 i mimo iż sam raczej nie podejmę się zro­bie­nia cze­go­kol­wiek wła­sno­ręcz­nie, bo to nigdy nie koń­czy się dobrze #remont, to pro­jekty sobie dokład­nie prze­stu­dio­wa­łem i widzę poten­cjał. Jak ktoś czuje się na siłach, żeby zro­bić rusty­kalną ramkę na lustro z pla­sti­ko­wych łyże­czek, kar­tonu i zło­tej farby, będzie zachwy­cony (efekt jest naprawdę spoko, true story). Książka co prawda nie została wydana przez SQN, ale pre­zen­tuje się nad wyraz god­nie (jakość papieru i zdję­cia git malina). PS. Mam taki nie­cny plan, żeby rzu­cić Maj­ster­kom wyzwa­nie zro­bie­nia mi popkul­tu­ro­wych pod­pó­rek pod książki (widzia­łem zarą­bi­ste na Ama­zo­nie, nie­stety w pol­skich skle­pach straszna bieda w tej mate­rii… ale gdyby mieć wyci­narkę do metalu to już inna roz­mowa) 😉

📖Dla fanów bio­gra­fii, cięż­kiego gra­nia i odgry­za­nia głów nie­to­pe­rzom — JA, OZZY” Ozzy Osbo­urne
Książka leciwa, ale lep­szej bio­gra­fii w życiu nie czy­ta­łem (no dobra, Jobs tez był nie­zły). Dużo tłu­stych aneg­do­tek, przy któ­rych mie­wa­łem nie­kon­tro­lo­wane ataki śmie­chu… co mi się prak­tycz­nie nie zda­rza, bo straszny ze mnie gbur. Daję okejkę. Jak ktoś zna coś rów­nie faj­nego, to zamie­niam się w słuch.

A to widziałeś?